Ufff… To był pracowity ale i bardzo przyjemny weekend. Pogoda była w sam raz, zachmurzone niebo i chłód mobilizowały do pracy. Tak więc gracowałam, siałam i gotowałam.  Głównym bohaterem był świeży szczaw i lubczyk. Powstało panini z pesto, grillowanym kurczakiem, awokado i szczawiem, ryba w sosie szczawiowym i ekspresowa zupa szczawiowa. Poniżej przedstawiam Wam to co już u nas rośnie, a przepisy umieszczę jak najszybciej.
Aha! Zrobiłam jeszcze coś dobrego z kwiatów fiołków. Ale to niespodzianka ; )

 

SZCZAW – wyrósł razem z pierwszym intensywnym słońcem. Do zupy, do sosu, do mrożenia, a w pierwszej kolejności  – do kanapki. Ma specyficzny, kwaskowaty posmak . Zawiera szkodliwy dla zdrowia szczawian potasu, więc należy go jeść z umiarem i najlepiej w towarzystwie jajka.

szczaw

 

CZOSNEK NIEDŹWIEDZI – rośnie sobie w „grzybowym zakątku”. Ma cień i wilgoć – wydaje mi się, że mu tam dobrze. Czekam aż zakwitnie, a potem wyląduje w zupie albo sałatce. Pamiętajcie, że w naturze jest on gatunkiem chronionym. Zagrożone są siedliska w których występuje.

czosnek

 

LUBCZYK – rośnie w kącie, przy zielniku i winogronach. Jest to bylina z rodziny selerowatych i chyba nie ma wielkich wymagań, bo intensywnie się rozrasta i latem muszę ją wręcz przycinać. Jest to wspaniały dodatek do zup i sosów. W smaku i zapachu przypomina przyprawę „Maggi”, której z reszta jest składnikiem. Suszę go sobie i używam cały rok. Również nadaje się do mrożenia.

lubczyk

 

TRAWA ŻUBROWA inaczej Turówka wonna – napiszę o niej krótko – Czaro miał z niej zrobić żubrówkę. Oczywiście ta jeszcze nie powstała, a trawa rozpleniła się na boki jak perz. Mam nadzieję, że nie będzie z nią dużo kłopotu. Bardzo ładnie pachnie i dlatego jest wykorzystywana w przemyśle farmaceutycznym, kosmetycznym i spirytusowym ; )  Spowodowało to jej zanikanie w naturalnych siedliskach i dlatego jest pod częściową ochroną. U mnie jest jej za to pod dostatkiem : )

trawa

 

MIĘTA PIEPRZOWA – ta to dopiero rośnie jak głupia. Na szczęście posadziłam ja w miejscu pozwalającym na kontrolowanie jej wzrostu. Ledwo wystaje z ziemi, a już intensywnie pachnie, o wiele bardziej niż ta ze sklepu. Mojito już na nią czeka : ) ale cześć wysuszę i będę używała do zimowych herbatek.

mieta

 

RABARBAR MALINOWY – posadzony był w tamtym roku, więc w ogóle go nie przycinałam i pozwoliłam mu się dobrze ukorzenić. Za to ten rok będzie obfitował w ciasta i kompoty z jego udziałem.  Zobaczę, może nawet zrobię jakiś dżem ; )  Lubię jego słodko-kwaśny, smak z nutą maliny.

rabarbar

 

POZIOMKI – jaki to dokładnie gatunek? Nie pamiętam. Wiem jedno – jest najlepszy. Owoce są bardzo smaczne, duże i słodkie, a do tego owocują prawie przez cały okres wegetacyjny. Już pojawił się pierwszy kwiatek : ) Najczęściej zjadam je prosto z krzaczka, a te które zbiorę używam do deserów. Na pewno zrobię z nich coś dobrego : )

poziomkiii

 

FIOŁKI – są zdobyczne. Znalazłam je przy bramie wjazdowej do ogrodów i przesadziłam do siebie. Uprawa nie jest jeszcze zbyt imponująca, więc w tym roku zrobiłam z nich tylko jedną rzecz – deserek : ) W kolejnych latach spodziewam się jednak fiołkowego dywanu i wtedy będę szalała. W smaku nie są zbyt wyraziste jednak wszystkim daniom dodają wdzięku i aromatu. Nadają się do kandyzowania, galaretek, konfitur oraz ozdabiania wszelkiego rodzaju tortów, ciast i deserów.

fiolkiiii

 

Print Friendly

Zobacz także: