Pani na rynku sprzedawała truskawki z Holandii proponując najpierw ich degustację i rzeczywiście wcale nie były takie złe jak się o nich mówi. W końcu mamy dopiero połowę maja i na „nasze” musimy jeszcze trochę poczekać. Truskawkowy sezon trwa tak krótko, a ich jakość zależy od „naszej” kapryśnej pogody, więc nie wytrzymałam i kupiłam te holenderskie. Spójrzcie na to zdjęcie – czy mogłam im się oprzeć…?

SKŁADNIKI:

1/2 kg dorodnych truskawek, 1 tabliczka białej czekolady, 150 g orzechów pistacjowych

WYKONANIE:

  1. Truskawki płuczemy w zimnej wodzie i pozostawiamy do osuszenia.
  2. Czekoladę kruszymy do malutkiego rondelka lub miseczki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej, czyli wstawiamy do garnka z gorącą wodą i mieszamy do rozpuszczenia.
  3. Rozpuszczoną czekoladę odstawiamy aby leciutko ostygła i zaczęła znów gęstnieć.
  4. Pistacje obieramy z łupinek i siekamy jak najdrobniej.
  5. Truskawki łapiemy za szypułki, zanurzamy w czekoladzie, pozwalamy aby nadmiar jej spłynął, a na truskawce pozostała jej cienka warstwa. Następnie obtaczamy truskawkę w pistacjach.
  6. Układamy na talerzu i w zasadzie można już je pałaszować. Chyba, że ktoś ma silną wolę –  może schować talerz z truskawkami do lodówki i czekać aż czekolada zastygnie, ale w sumie nie wiem jaki będzie tego efekt, bo nigdy moje truskawki tego nie doczekały…


P.S. Dodam w sekrecie, że po pięciu minutach od ostatniego zdjęcia ten talerz był pusty…

Print Friendly

Zobacz także: