
Podobno mamy jeść porcję warzyw pięć razy dziennie ale zimą nie jest to takie proste. Zdecydowanie brakuje świeżych warzyw i owoców dostępnych na wyciągnięcie ręki. Blade pomidory nie wiadomo skąd i zwiędła sałata do niczego się nie nadają. Dlatego warto spojrzeć przychylnym okiem na buraczki. Odpowiednio przechowywane długo zachowują świeżość i wszystkie walory odżywcze, a po upieczeniu nabierają słodkiego smaku. Znakomicie się komponują z serami, rybami i innymi warzywami. Mam też wrażenie, że kulinaria rządzą się takimi samymi prawami jak moda. W zeszłym roku buraczki były bardzo popularne, pojawiały się w wielu przepisach w magazynach i na blogach, a w tym już trochę mniej. Nie wolno jednak o nich zapominać!
Dziś proponuję połączenie pieczonych buraczków z kozim serem sałatkowym, jabłkiem, czerwoną cebulką, pestkami dyni i sosem winegret porzeczkowo- malinowym. Sałatka może dłużej postać, bo nie puszcza wody, wiec można ją z powodzeniem zabrać do pracy i już problem jednej z pięciu porcji warzyw mamy rozwiązany
czas przygotowania: 2,5 h
stopień trudności: łatwe
SKŁADNIKI (4 – 6 osób):
- 3 buraki średniej wielkości
- 1 duże jabłko
- 1 średnia cebula czerwona
- garść pestek dyni
- 120 g sera koziego sałatkowego
- sok z 1/2 cytryny
- 25 g konfitury z czarnej porzeczki
- 25 ml octu malinowego
- 25 ml oliwy z pierwszego tłoczenia
- sól i pieprz
WYKONANIE:
- Buraczki myjemy, owijamy szczelnie folią aluminiową (każdy z osobna) i wkładamy do piekarnika. Pieczemy w około 200 st. C do miękkości. W zależności od wielkości buraczków trwa to od 1 h do 3 h.
- Upieczone buraczki wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Potem obieramy ze skórki i kroimy najpierw na ćwiartki, a potem w cienkie plasterki.
- Jabłko myjemy i kroimy podobnie jak buraczki, zaraz po pokrojeniu skrapiamy sokiem z cytryny aby nie ściemniało.
- Cebulę obieramy i kroimy podobnie jak buraczki i jabłka.
- Ser kruszymy na kawałeczki.
- Pestki dyni prażymy na suchej patelni mieszając, aby się nie przypaliły. Jak się leciutko zarumienią to je zdejmujemy z ognia.
- W dużej salaterce przekładamy warstwami buraczki, jabłka, cebulkę, ser i pestki dyni.
- Do małego słoiczka z zakrętką wlewamy ocet i dodajemy konfiturę z czarnej porzeczki, wlewamy oliwę i dodajemy sól i pieprz. Słoiczek zamykamy i energicznie nim potrząsając mieszamy całość na jednolity sos.
- Sałatkę polewamy sosem i podajemy.












Komentarze (6)
Katarzynka says:
sty 22, 2013
Smakowite fotki. Tylko ten czas przygotowania strasznie długi, to chyba razem z delektowaniem się
)
Monia says:
sty 22, 2013
Razem z pieczeniem, to zależy od buraczków i ich wielkości
Delektowanie się trwało bardzo krótko
Nik@ABrownTable says:
sty 22, 2013
This looks very pretty and delicious!
Monia says:
sty 24, 2013
Thank you for the kind words
Krysia BloodyGoodFoood says:
sty 25, 2013
Mam dokładnie to samo wrażenie co ty! Gęsina, pasternak czy figa to ostatnio Hity o których jeszcze w ubiegłym roku nikt prawie nie słyszał.Szalone to strasznie, ale już chyba lepiej żeby ludzie interesowali się „modnymi” produktem niż inaczej na tą zimę wywiniętym kołnierzem.
Co do Twoich buraków to po pierwsze stwierdzam że wyszło CI piękne zdjęcie a po drugie to pyszny przepis na tą rubinową bulwę. Sama ją ostatnio robiłam, bardziej leniwie ze względu na fakt że udało mi się dorwać w sklepie już obrane i ugotowane buraki. Potraktowałam je jak carpaccio z octem balsamicznym, tymiankiem i kozim serem. Polecam
Monia says:
sty 25, 2013
Ale i tak dobrze, że zaczęliśmy się otwierać na nowe doznania smakowe. Nawet podyktowane modą. Przysłowiowy schaboszczak wreszcie stał się nudny. Mam przedwojenną książkę kucharską i tam kotlety wieprzowe panierowane są jednym z 64 przepisów na wieprzowinę, o innych mięsach nie wspomnę. Czas wrócić do tej kultury jedzenia.
Bardzo mi się podoba określenie „rubinowa bulwa”. Pięknie powiedziane