foto-1

Nareszcie zakwitły! Bulwy krokusów zakupiłam i wysadziłam na trawniku pod koniec października. Pół roku musiałam czekać czy coś w ogóle z nich wyrośnie i się wreszcie doczekałam – są przepiękne! Trawnik, na którym tydzień temu zalegał śnieg teraz wygląda bajkowo. Białe, żółte, fioletowe i w paseczki, doskonale wybarwione kwiaty krokusów na tle poszarzałego po zimie trawnika wyglądają wręcz nienaturalnie, jakby ktoś powtykał plastikowe kwiatki :-)

Krokusy prócz niezaprzeczalnych walorów estetycznych są jeszcze źródłem najcenniejszej przyprawy świata. Konkretnie chodzi o gatunek Crocus sativus, czyli szafran siewny, którego słupki kwiatowe znane są nam jako szafran, ale to gatunek kwitnący jesienią. Natomiast z pyłku moich krokusów chętnie korzystają pszczoły, które już się przebudziły i ochoczo zabrały do roboty.

foto--2

My w miniony weekend też ostro przystąpiliśmy do prac porządkowych w ogrodzie. Grabiłam zeschłe liście, które zalegają po kątach od jesieni, wyrywałam pierwsze chwasty, żeby im zatruć życie od samego początku istnienia. Czaro przycinał śliwę i winogrona a także przejrzał domki lęgowe. W tamtym roku nie wiedzieliśmy dlaczego ale nie mieliśmy ptasich sąsiadów. Jak się okazało w domkach były gniazda os. Tak więc się nie dziwię, że nikt nie chciał się tam wprowadzić.

foto-3

Oczywiście nie zabrakło też jedzenia, gotowaliśmy, a jakże! Inaugurację pichcenia na świeżym powietrzu uświetnił gulasz wegetariański z kociołka. Kupiliśmy żeliwny kociołek do gotowania na ognisku i wreszcie mieliśmy okazję go wypróbować – rewelacja. Pewnie się teraz narażę wielu osobom, ale wydaje mi się, że gotowanie w kociołku jest fajniejsze od grillowania! Daje on dużo możliwości, można gotować zupy i gulasze, dania mięsne i wegetariańskie, więc zamierzam go teraz często używać, a przepis na wspomniany gulasz już wkrótce.

 

 

Print Friendly

Zobacz także: