bułeczki bawarskie

Zanim odkryłam, że bułki bawarskie są bułkami bawarskimi minęło trochę czasu i jak to z odkryciami zwykle bywa, dokonałam go przypadkiem. Pierwszy raz bułkę bawarską, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak się zwie, zjadłam w jakiejś restauracji jako dodatek do sałatki. Ani restauracja, ani sałatka nie zapadła mi w pamięć, ale bułka za to tak i to na długo! Z wierzchu ciemna i błyszcząca, jak kasztan, a wewnątrz biała i miękka, o wyraźnym smaku słonych paluszków. Nie mogłam skojarzyć tego smaku z niczym innym, nie wiedziałam jakiego przepisu szukać. Udałam się po poradę do Wujka Google ale nie znał przepisu na „bułkę smakującą jak słone paluszki”. Cóż za ignorancja! Jak on nie wie to kto ma wiedzieć?! Przekartkowałam wszystkie moje książki kulinarne i też nic. W końcu się poddałam i zaniechałam dalszych poszukiwań i wtedy do akcji wkroczył PRZYPADEK. Parę dni temu oglądałam program o rodzinie z USA, zajmującej się od pokoleń ręcznym wypiekiem precli. Precle wyrabia się z mąki, wody, drożdży i soli, a sekretem smaku jest obgotowanie ich, przed pieczeniem, w ługu sodowym. Wtedy mnie olśniło! Już wiedziałam jakie pytanie zadać Wujkowi Google… Jaki jest morał z tej bajki? – Wujek Google wie WSZYSTKO tylko trzeba umieć zadawać pytania! Oto odpowiedź, które mi udzielił – podał mi przepis na bułki z ciasta na precle zwane bułkami bawarskimi.

czas przygotowania: 2,5 h

stopień trudności: dość  trudne

SKŁADNIKI (20 bułek):

  • 600 g mąki tortowej
  • 1 opakowanie suszonych drożdży
  • 2 łyżki cukru
  • 400 ml ciepłej wody
  • 6 łyżek roztopionego masła
  • 1 jajko
  • 150 g sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżeczki drobnej soli
  • gruba sól morska do posypania bułek

WYKONANIE:

  1. Do dużej miski wlewamy 400 ml ciepłej (nie gorącej!) wody, dosypujemy drożdże i cukier. Mieszamy i odstawiamy na 5 minut w ciepłe miejsce, aż drożdże zaczną pracować.
  2. Do wody dosypujemy przesianą mąkę, sól (1,5 łyżeczki) i wlewamy roztopione masło. Wyrabiamy elastyczne ciasto, które nie lepi się do rąk. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 1 godzinę, aby ciasto podwoiło swoją objętość. Uwaga! Podczas wyrastania ciasta drożdżowego w kuchni musi być wręcz gorąco, o otwieraniu okna i wietrzeniu nie ma mowy. Ja zawsze już włączam piekarnik (w tym przypadku na 220 st. C) żeby zaczął się rozgrzewać i dodatkowo podgrzewał kuchnię.
  3. Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę lekko obsypaną mąką i rolujemy na gruby wałek o długości 60 cm. Wałek kroimy na 20 kawałków. Z każdego kawałka formujemy kulistą bułeczkę. Odkładamy bułeczki na stolnicę w około 3 cm odstępach. Nakrywamy ściereczką i pozostawiamy w cieple do wyrośnięcia na około 30 min.
  4. Dużą blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia.
  5. Szeroki rondel lub głęboką patelnię napełniamy wodą, którą zagotowujemy, zmniejszamy płomień do minimum i powoli wsypujemy sodę oczyszczoną. Uwaga! Sodę wsypujemy powoli ponieważ w kontakcie z gorącą wodą mocno się pieni.
  6. Do gorącej wody wrzucamy partiami bułeczki i obgotowujemy z każdej strony przez pół minuty. Wyciągamy łyżką cedzakową prosto na papier do pieczenia. Bułki układamy w 2 cm odstępach, bo jeszcze trochę będą rosły.
  7. Jajko roztrzepujemy z łyżką wody i tą mieszaniną smarujemy bułki, posypujemy je solą gruboziarnistą i nacinamy. Możemy zrobić jedno, lub dwa podłużne nacięcia bądź naciąć na krzyż jak kajzerkę.
  8. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 st. C i pieczemy 20 minut. Muszą nabrać pięknego, ciemnobrązowego (kasztanowego) koloru.
  9. Najsmaczniejsze są w dniu pieczenia, aby cieszyć się nimi dłużej to ich nadmiar zamrażamy.
Print Friendly

Zobacz także: