bounty-3

Lubię sobie czasem totalnie poeksperymentować w kuchni i rozszyfrować tajniki przygotowania jakiegoś powszechnie znanego przysmaku. Tak było np. z tortem dacquoise z cukierni Sowa, który zainspirował mnie do zrobienia własnej, podobno lepszej, wersji.Teraz dla odmiany wzięło mnie na batoniki, a że z tych popularnych lubię najbardziej Bounty no to sobie zaszalałam na kokosowo. Skład oryginalnego batonika to głównie cukier i jemu podobne, wiórki kokosowe (tylko 21%), tłuszcz i różne utwardzacze, no i oczywiście aromat – pewnie kokosowy… Trzeba przyznać, że masowi producenci żywności mają niesamowity talent robienia czegoś z niczego. W efekcie tego batonik, który wydaje się MEGA kokosowy faktycznie jest z kokosa zaledwie w jednej piątej!Rzuciłam wyzwanie firmie Mars i ulepiłam swoje batoniki i…  udały się! Mniej słodkie i bardziej kokosowe. Z podanej ilości składników wyszło mi ich chyba 10 lub 12 sztuk. Podkreślam słowo „chyba” bo podżerałam masę w trakcie ich robienia, potem jeszcze zjadłam ciut przed polaniem czekoladą, no i zanim doczekały się zdjęcia to też coś tam zniknęło. Więc jak ktoś zrobi to niech da znać ile ich mu wyszło, bo ja straciłam rachubę :)

    okuchnia okuchnia 12 sztuk okuchnia45 min + wystyganie
     
    • 400 ml mleka kokosowego (1 puszka)
    • 200 g wiórków kokosowych
    • 100 g białej czekolady (tabliczka)
    • 200 g ciemnej czekolady do gotowania (nie wymaga temperowania)
    • 3 łyżki białego cukru

     

    1. Do rondelka z grubym dnem wlewamy mleko i dodajemy cukier. Podgrzewamy mieszając, aż cukier się rozpuści. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy mieszając od czasu do czasu, aż mleko odparuje do objętości około 200 ml czyli niepełnej szklanki.
    2. Mleko zdejmujemy z ognia i dodajemy do niego drobno pokruszoną białą czekoladę i mieszamy aby się rozpuściła. Wtedy do mleka dodajemy wiórki i znowu mieszamy aby powstała masa kokosowa. Odstawiamy ją do ostygnięcia do temperatury pokojowej. Wtedy lekko zgęstnieje i da się lepić.
    3. Z ostudzonej masy formujemy krótkie batoniki (nie tylko dlatego że oryginale mają taki kształt ale w ogóle małe jest łatwiej zrobić niż duże). Batoniki układamy na płaskim talerzu lub desce, nakrywamy folią aluminiową i wstawiamy do lodówki aby zastygły i stwardniały.
    4. Ciemną czekoladę (używam czekolady do gotowania czyli kuwertury, bo nie trzeba jej temperować aby po zastygnięciu dobrze wyglądała) rozpuszczamy w małym rondelku najlepiej w kąpieli wodnej żeby się nie przypaliła i zanurzamy w niej batoniki aby je pokryć czekoladą. Aby sobie ułatwić zadanie najlepiej batonik nadziać na jakiś szpikulec np. patyk do szaszłyków, zanurzyć, wyjąć i poczekać aż nadmiar czekolady sam ścieknie i delikatnie zsunąć batonik z patyka na talerz.
    5. Teraz wystarczy poczekać aż czekolada zastygnie i gotowe.

    bounty-1

    Print Friendly

    Zobacz także: